Jak fotografować czymkolwiek, czyli nie aparat zdobi fotografa

Witam gorąco,

Od razu przejdę do rzeczy i podzielę się z Wami swoimi obserwacjami dotyczącymi sprzętu i jaki on ma wpływ na fotografa i to, co robi czy tworzy. Na koniec pokażę Wam film, który zamknie te rozważania i spuentuje cały wpis.

Od kiedy zająłem się fotografią to pamiętam, że goniła mnie potrzeba wymiany sprzętu na lepszy. Do tego w koło, każdy zapytany przeze mnie profesjonalista przekonywał, że nie sprzęt jest najważniejszy. Najpierw wiedza i umiejętności powtarzano. A ja borykałem się z tą filozofią, bo z jednej strony chciałem iść drogą wskazaną przez tych, którzy już ją przetarli przede mną, a z drugiej strony kuszony nowymi modelami lustrzanek wzdychałem do canonów i nikonów. Dodam, że zaczynałem swoją przygodę z fotografią w towarzystwie Zenita.

Ta wewnętrzna walka toczyła się długo, aż stopniowo zacząłem się sam przekonywać, że trzeba dać sobie spokój ze wzdychaniem do wciąż nowych aparatów czy obiektywów i zacząć wykorzystywać to czym się dysponuje zgłębiając jednocześnie techniczne aspekty własnego sprzętu. W zasadzie od niedawna rozumiem, że ważniejsza jest wizja, to jaki jestem w przełożeniu na obrazy, które kreuję. Podczas ostatnich warsztatów w jakich brałem udział David Duchemin mówił o tym bardzo dużo. Skoncentruj się na tym co masz i zrób z tego użytek. Nie myśl w kategoriach ograniczeń, ale w formie wyzwań. I nie bój się popełniać błędów.

Sam przekonuję się ostatnio, że ludzie oglądając moje zdjęcia pytają jakiego sprzętu używam myśląc pewnie, że to on w głównej mierze odpowiedzialny jest za efekty mojej pracy. Słyszałem nawet raz, podczas pokazywania swoich zdjęć, taką wypowiedź „Kurde, ale ten twój aparat robi świetne zdjęcia” . Uśmiechnąłem się do siebie tylko.

Sam sprzęt nie jest gwarantem wykonania dobrej fotografii. Oczywiście jest ważny, ale tylko kiedy już wiemy jaki chcemy osiągnąć konkretny efekt w zdjęciu. Fotografując mam zawsze w głowie następującą senstencję: „Człowiek widzi obraz, obiektyw tworzy obraz, a aparat go rejestruje”. Więcej chyba dodawać nie trzeba.

Myślę, że ta gonitwa i licytowanie się kto ma jaki sprzęt, jakiego obiektywu jeszcze nie ma a chce go kupić, zadawanie pytań w stylu „jakim aparatem fotografujesz” zanim jeszcze obejrzy się zdjęcia danego fotografa wskazuje na małą świadomość w tej dziedzinie. Oczywiście nie zarzucam nic nikomu, sam jestem z tych co to lubią nowe gadżety i nowinki fotograficzne. Jednak w procesie twórczym porzuciłem nawyk zastanawiania się „gdybym tylko miał to i to…”.

KEN ROCKWELL, autor wielu bardzo cennych felietonów i opisów sprzętu stricte praktycznych, na swej stronie pisze o wielu tego typu nieporozumieniach w fotografii i odnosi się bez pardonu do nich wytykając ludzką naiwność i łatwość poddawania się manipulacji przez koncerny. Proponuję poczytać, bo czasami oczy otwiera się ze zdziwienia, a facet wie co pisze, bo wiele lat pracował dla takich koncernów nad projektami, które dziś funkcjonują na codzień. Pisze o micie megapikseli, pisze o tym czy aparat ma znaczenie, ale też podaje praktyczne informacje dotyczące np. backupu. Jednak przede wszystkim zobaczyć można przepiękne fotografie amerykańskiej przyrody, głównie krajobrazowe. Widać kunszt warsztatowy (a większość zdjęć wykonana w technice analogowej aparatami średnioformatowymi i skrzyniowymi), można się wiele nauczyć. Polecam, bo to doskonałe źródło inspiracji.

I tak wędrując, zmieniwszy już sprzęt na eksploatowanego do tej pory Olympusa znalazłem kolejne potwierdzenie tego, że jak się chce i poszukuje to można przeprowadzić nawet profesjonalną sesję modową przy użyciu iPhona. Tak tak. Powiecie, że przecież tam nie ma dobrej optyki, matryca bardzo mała itd.

Sami popatrzcie.

Sesję przygotował i przeprowadził LEE MORRIS, jeden z lepszych fotografów glamour i mody w ogóle. Zrobił to jakby z przekory, żeby dowieść czy można zrobić zdjęcia czymkolwiek. Dobre zdjęcia. I zrobił.

The iPhone Fashion Shoot – Lee Morris Fotografuje przy pomocy iPhone 3GS ze strony FStoppers na Vimeo.

Dodam jeszcze, że blog FSTOPPERS prowadzony przez Lee Morrisa to świetna kopalnia pomysłów i inspiracji dla każdego fotografa. Porady, podpowiedzi i głównie filmy pokazujące jak dana sesja została przeprowadzona, od zaplecza. Wartościowe.

Co do sprzętu mojego to…. Napiszę o nim więcej w następnym wpisie, a teraz pokażę co mogę robić używając nie szanowanego przez wielu Olympusa E-500. Przy okazji to zajawka zdjęć, jakie pokażę też następnym razem. Z wesela. Przy okazji pozdrawiam Kasię i Wojtka, świetna para.

Fotografia ślubna fotoHORYZONT

Fotografia ślubna fotoHORYZONT

Fotografia ślubna fotoHORYZONT

Fotografia ślubna fotoHORYZONT

Tyle na teraz, żeby nie za dużo na raz, bo można się czkawki nabawić. ;)

Pozdrawiam,

PIOTREK

P.S.

Dziś będę miał na obiad ryż z jabłkami. Pycha. Taki robi tylko moja żona. Z tej okazji ją pozdrawiam :)

breaker

6 komentarzy to “Jak fotografować czymkolwiek, czyli nie aparat zdobi fotografa”

  1. Kaska pisze:

    faktycznie Olki nie są szanowane;) sama uzywam to wiem, nurtuje mnie natomiast jakiego obiektywu uzywales przy tych slubnych fotkach….?
    Pozdrawiam

  2. Piotr GRAJEK pisze:

    Dziękuję Kasiu za pytanie. Co do Olków to faktycznie nie cieszą się poważaniem wśród fotografów. Jednak okazuje się, że można rzetelnie wykonać dobrą fotografię używając takiego sprzętu, trzeba nastawić się tylko na to, co mogę uzyskać, nie zaś jakie mam ograniczenia. Ja w zasadzie staram się wykorzystywać ograniczenia na potrzeby realizowanej sesji, więc przestałem się przejmować głębią ostrości; oczywiście używam jej na miarę moich obiektywów, ale też nie staram się by GO była jedynym narzędziem wykorzystywanym w mojej fotografii. Co do obiektywów to używam dwóch – 14-40mm f/3,5-5,6 oraz tele 40-150mm f/3,5-4,5. Ten drugi jest nieco jaśniejszy przy dłuższych ogniskowych, więc często wykorzystuję go jako portretowy oraz do zbliżeń w reportarzu. Oczywiście fajnie byłoby mieć jasne stałki do Olka, ale szykuję się do przesiadki na inny system więc w ten już nie będę inwestował. Co do Olympusa jeszcze to widziałem ciekawe obiektywy Sigmy 35mm f/1,4.

  3. Kaska pisze:

    po tych zdjeciach slubnych musze powiedziec ze wycisnales kity jak cytrynki;) druga sprawa ze trafila sie pogoda:) ja tez zaczynam w slubnych i ostatnio bylam w bardzo ciemnych kosciolku…po podkreceniu iso i zalaczeniu lampy tez nie bylo dobrze…ziarno nie z tej ziemi;)) …w takich momentach chcialoby sie cos lepszego;))

  4. Piotr GRAJEK pisze:

    Fakt – staram się zawsze maksymalnie używać tego, czym dysponuję. Kitowe szkła nie zawsze spełniją nasze wymagania, tym bardziej jeśli chodzi o poważniejszą pracę biorąc pod uwagę wymagające warunki. Jak wiadomo Olki nie są mistrzami w radzeniu sobie z wysokimi ISO (może jeśli chodzi o nowe modele, te z wyższego przedziału, jest lepiej) i dla mnie też jest to utrudnienie, bo wolałbym nie „spawać” lampą w kościele. Jednak co zrobić, trzeba lubić co się ma, przynajmniej do zmiany systemu. Jeśli mogę coś zasugeować w kwestii radzenia sobie z tym to ja staram się nie przekraczać ISO 500, a gdy i to za mało i czas robi się np. 1/13 to ja staram się nie poruszać w tym czasie no i zazwyczaj tylko na szerokim kącie; daje to większą szansę na nieporuszone zdjęcie w trudniejszych warunkach. Co do lampy to robię zdjęcia z lampą poza aparatem, czyli nadajnik na aparacie i odbiornik z lampą, a ta trzymana w lewej ręce. Nie jest łatwo chcąc zmienić ogniskową, ale przynajmniej światło jest bardziej plastyczne. Co do pleneru to fakt – pogoda była ładna, ale fotografowałem w cieniu, bo słońce wtedy było ostre. A jak już nie potrafię poradzić sobie z ziarnem na zdjęciu bo było ISO wysokie to podczas obróbki robię zniego czarno-białe; przynajmniej wtedy jest do przyjęcia i ma do tego owo szlachetne ziarno ;)

  5. Marta pisze:

    witam cię , od niedawna fascynuje mnie to co pisze David Du Chemin, bo to jakby moja własna droga i filozofia życiowa od ładnych paru lat. Ponadtoirozumiem „miłośc do Olympusa/ bo sama jestem jego fanką, zaczynałąm od Olympusa 5060 WideZoom który miał swietną optykę / obiektyw zeissa/ mimo 4,8 mln pix i pomimo ze nie był lustrzanką. zrobiłam nim tysiące zdjęć dopóki nie padło pokrętło on/off czyli najsłąbsze ogniwo tej konstrukcji. potem był Olympus 520E i dopiero teraz go zdradziłam na rzecz Nikona / skomplikowane bardziej menu !!!/, bo fachowcy nie bardzo wiedzą jak naprawić.
    Myślę ze wazne w fotografii jest oko, wyobraźnia i wrażliwosć, sprzęt to jednak narzedzie i ktos nie posiadający tych cech zrobi jedynie fotkę a nie ZDJĘCIE !! Pozdrawiam

  6. Piotr GRAJEK pisze:

    Dziękuję Ci Marta za Komentarz. W zasadzie nic nie da się dodać, bo wyczerpałaś temat i w pełni się z Tobą zgadzam. Od kiedy zrozumiałem myśl, że to wizja i koncepcja jest głównym motorem dobrej fotografii, nie zaś sprzęt, to moja „miłość” do Olka dojrzała :) Pozdrawiam.

Wpisz Komentarz

Musisz się Zalogować żeby wpisać Komentarz.