Archiwum kategorii ‘Inspiracje’

Kudłaty przyjaciel, czyli rzecz o Maksie

wtorek, Kwiecień 12th, 2011

Kudłaty model

Mija kolejny dzień pracy, wlekąc nogami po schodach zatrzymuję się przed drzwiami. Wyciągam klucz i powolnym ruchem otwieram je zanurzając się w zapach domu. A tutaj, tuż przede mną, leży już Maks, rozciągnięty cały, machając ogonem, aż się zginał w pół, witał mnie całym swoim jestestwem. W taki sposób właśnie, przez ponad 14 lat, mój pies okazywał swoje przywiązanie. Dla mnie zawsze zadziwiający był fakt, że zwierzę potrafi tak się zżyć z człowiekiem; a człowiek ze zwierzęciem.

W ogóle sposób, w jaki Maks potrafił okazywać to co czuje zaskakiwało mnie doprowadzając często do niemocy werbalnej (co to za zwrot…,  wybacz). Jego oczy potrafiły przekazać tyle informacji, że w zasadzie nie musieliśmy czekać do wigilii; informował nas na bieżąco co się z nim dzieje. Jednak najbardziej lubił i pokazywał swoją radość. Uwielbiał być głaskany, drapany, czochrany (nie wiem czy polszczyzna ma poprawną zasadę tego słowa, czy w ogóle ma je w słowniku) i tarmoszony na wszelkie możliwe sposoby. Bardzo lubiłem się z nim bawić, miał dość ostre pazury i z reguły nasze igraszki kończyły się trwałymi śladami na rekach. Ale co tam; dawał dużo radości i odprężenia zarazem.

Swoją obecność w naszym domu zapewnił sobie u osoby, która była najbardziej przeciwna temu. Kiedy siostra przyniosła go do mieszkania, pod pretekstem prezentu dla mamy (przyznam, że nie było to fair), rozpętało się piekło. Ojciec kategorycznie zażądał, że ponieważ nie było to posunięcie uczciwe i wykracza poza ramy wcześniejszej umowy to musimy psa oddać. Maks miał wówczas może z 4 tygodnie, był malutki, mieścił się w dłoni i ledwo się poruszał. Łzy lały się strumieniem, obraziliśmy się na śmierć. Wahały się losy psa, a ten, kiwając się na boki, poczłapał do pokoju i jakby wiedząc co trzeba akurat w tym momencie zrobić położył się na stopach mojego ojca; nie zdawał sobie sprawy, że w ten sposób poskromił gromowładnego. Malec wykazywał od zawsze umiejętność właściwego postępowania we właściwych momentach; oczywiście jak na psa. Był kochany. Zawsze obecny. Był.

Staruszek musiał odejść w zeszłym roku. Puste miejsce po nim aż bolało. Długo jeszcze łapałem się na tym, że słyszę jego charakterystyczne stukanie pazurami po parkiecie. Czasem nawet miałem wrażenie, że kątem oka rejestrowałem jak się przemyka. Bardzo duża siła przywiązania.

Dlatego właśnie chciałbym Ci pokazać kilka zdjęć, jakie zrobiłem temu cierpliwemu modelowi. Piękną miał sierść i często samo patrzenie na nią mnie inspirowało i motywowało do sięgania po aparat.

Zobacz…

Fotografia psów i innych pupilów wg fotoHORYZONT Piotr Grajek Fotograf Rodzinny Kalisz

A tak często odpoczywał; dosłownie wyciągał się na grzbiecie, jak robotnik po pracy.

Fotografia psów i innych pupilów wg fotoHORYZONT Piotr Grajek Fotograf Rodzinny Kalisz

Urocze stworzenie, dawał dużo ciepła i szczęścia. Bardzo cierpiałem, gdy go odwoziłem….. Po powrocie długo nie mogłem się otrząsnąć. Chyba pierwszy raz tak płakałem. Ból straty był ogromny. Ale tego też trzeba się uczyć w życiu; że czasem musimy utracić coś, co wydawało nam się do tej pory wieczne.

Mniej poważnie

Żeby nie kończyć tak smutnie to chciałbym, żebyś coś zrobił; cokolwiek, a najlepiej:

  • podziel się tym ze znajomymi na Facebooku lub Twitterze, lub jednym i drugim ;)
  • ciekawy jestem czy też masz jakieś zwierzę lub doświadczenia z nimi – napisz mi o tym

Pozdrawiam i do następnego,

PIOTREK

P.S.

Dla ciała i ducha jednocześnie – poruszający film o Ziemi.

Jak fotografować czymkolwiek, czyli nie aparat zdobi fotografa

piątek, Sierpień 6th, 2010

Witam gorąco,

Od razu przejdę do rzeczy i podzielę się z Wami swoimi obserwacjami dotyczącymi sprzętu i jaki on ma wpływ na fotografa i to, co robi czy tworzy. Na koniec pokażę Wam film, który zamknie te rozważania i spuentuje cały wpis.

Od kiedy zająłem się fotografią to pamiętam, że goniła mnie potrzeba wymiany sprzętu na lepszy. Do tego w koło, każdy zapytany przeze mnie profesjonalista przekonywał, że nie sprzęt jest najważniejszy. Najpierw wiedza i umiejętności powtarzano. A ja borykałem się z tą filozofią, bo z jednej strony chciałem iść drogą wskazaną przez tych, którzy już ją przetarli przede mną, a z drugiej strony kuszony nowymi modelami lustrzanek wzdychałem do canonów i nikonów. Dodam, że zaczynałem swoją przygodę z fotografią w towarzystwie Zenita.

Ta wewnętrzna walka toczyła się długo, aż stopniowo zacząłem się sam przekonywać, że trzeba dać sobie spokój ze wzdychaniem do wciąż nowych aparatów czy obiektywów i zacząć wykorzystywać to czym się dysponuje zgłębiając jednocześnie techniczne aspekty własnego sprzętu. W zasadzie od niedawna rozumiem, że ważniejsza jest wizja, to jaki jestem w przełożeniu na obrazy, które kreuję. Podczas ostatnich warsztatów w jakich brałem udział David Duchemin mówił o tym bardzo dużo. Skoncentruj się na tym co masz i zrób z tego użytek. Nie myśl w kategoriach ograniczeń, ale w formie wyzwań. I nie bój się popełniać błędów.

Sam przekonuję się ostatnio, że ludzie oglądając moje zdjęcia pytają jakiego sprzętu używam myśląc pewnie, że to on w głównej mierze odpowiedzialny jest za efekty mojej pracy. Słyszałem nawet raz, podczas pokazywania swoich zdjęć, taką wypowiedź „Kurde, ale ten twój aparat robi świetne zdjęcia” . Uśmiechnąłem się do siebie tylko.

Sam sprzęt nie jest gwarantem wykonania dobrej fotografii. Oczywiście jest ważny, ale tylko kiedy już wiemy jaki chcemy osiągnąć konkretny efekt w zdjęciu. Fotografując mam zawsze w głowie następującą senstencję: „Człowiek widzi obraz, obiektyw tworzy obraz, a aparat go rejestruje”. Więcej chyba dodawać nie trzeba.

Myślę, że ta gonitwa i licytowanie się kto ma jaki sprzęt, jakiego obiektywu jeszcze nie ma a chce go kupić, zadawanie pytań w stylu „jakim aparatem fotografujesz” zanim jeszcze obejrzy się zdjęcia danego fotografa wskazuje na małą świadomość w tej dziedzinie. Oczywiście nie zarzucam nic nikomu, sam jestem z tych co to lubią nowe gadżety i nowinki fotograficzne. Jednak w procesie twórczym porzuciłem nawyk zastanawiania się „gdybym tylko miał to i to…”.

KEN ROCKWELL, autor wielu bardzo cennych felietonów i opisów sprzętu stricte praktycznych, na swej stronie pisze o wielu tego typu nieporozumieniach w fotografii i odnosi się bez pardonu do nich wytykając ludzką naiwność i łatwość poddawania się manipulacji przez koncerny. Proponuję poczytać, bo czasami oczy otwiera się ze zdziwienia, a facet wie co pisze, bo wiele lat pracował dla takich koncernów nad projektami, które dziś funkcjonują na codzień. Pisze o micie megapikseli, pisze o tym czy aparat ma znaczenie, ale też podaje praktyczne informacje dotyczące np. backupu. Jednak przede wszystkim zobaczyć można przepiękne fotografie amerykańskiej przyrody, głównie krajobrazowe. Widać kunszt warsztatowy (a większość zdjęć wykonana w technice analogowej aparatami średnioformatowymi i skrzyniowymi), można się wiele nauczyć. Polecam, bo to doskonałe źródło inspiracji.

I tak wędrując, zmieniwszy już sprzęt na eksploatowanego do tej pory Olympusa znalazłem kolejne potwierdzenie tego, że jak się chce i poszukuje to można przeprowadzić nawet profesjonalną sesję modową przy użyciu iPhona. Tak tak. Powiecie, że przecież tam nie ma dobrej optyki, matryca bardzo mała itd.

Sami popatrzcie.

Sesję przygotował i przeprowadził LEE MORRIS, jeden z lepszych fotografów glamour i mody w ogóle. Zrobił to jakby z przekory, żeby dowieść czy można zrobić zdjęcia czymkolwiek. Dobre zdjęcia. I zrobił.

The iPhone Fashion Shoot – Lee Morris Fotografuje przy pomocy iPhone 3GS ze strony FStoppers na Vimeo.

Dodam jeszcze, że blog FSTOPPERS prowadzony przez Lee Morrisa to świetna kopalnia pomysłów i inspiracji dla każdego fotografa. Porady, podpowiedzi i głównie filmy pokazujące jak dana sesja została przeprowadzona, od zaplecza. Wartościowe.

Co do sprzętu mojego to…. Napiszę o nim więcej w następnym wpisie, a teraz pokażę co mogę robić używając nie szanowanego przez wielu Olympusa E-500. Przy okazji to zajawka zdjęć, jakie pokażę też następnym razem. Z wesela. Przy okazji pozdrawiam Kasię i Wojtka, świetna para.

Fotografia ślubna fotoHORYZONT

Fotografia ślubna fotoHORYZONT

Fotografia ślubna fotoHORYZONT

Fotografia ślubna fotoHORYZONT

Tyle na teraz, żeby nie za dużo na raz, bo można się czkawki nabawić. ;)

Pozdrawiam,

PIOTREK

P.S.

Dziś będę miał na obiad ryż z jabłkami. Pycha. Taki robi tylko moja żona. Z tej okazji ją pozdrawiam :)

Dzień Dziecka dniem z dzieckiem

wtorek, Czerwiec 1st, 2010

fotoHORYZONT©2010

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DZIECIAKI :) CHCĘ WYRAZIĆ SŁOWA MOJEJ FASCYNACJI WAMI, MOŻE DLATEGO, ŻE GDZIEŚ W GŁĘBI MNIE JEST TEN MAŁY CHŁOPAK LUBIĄCY WCIĄŻ BEZTROSKĘ I TĘSKNIĄCY ZA LEMONIADĄ W WORECZKU.
NINIEJSZYM SKŁADAM WAM GORĄCE ŻYCZENIA JAK NAJDŁUŻSZEGO CZERPANIA Z TEGO CZASU DZIECIŃSTWA, BYŚCIE JEDNOCZEŚNIE UMIEJĘTNIE WYKORZYSTAŁY GO DO ŚWIADOMEGO ROZWOJU (PRZY DROBNYM WSPIERANIU RODZICÓW) ORAZ BY WASZE MARZENIA STAŁY SIĘ PODSTAWĄ DO ICH URZECZYWISTNIENIA.

Chciałbym tym samym, wykorzystując Dzień Dziecka, wskazać moje „dziecięce” inspiracje fotograficzne. Od momentu, kiedy fotografowanie dzieci pochłonęło mnie, szukam wzorców i mistrzów, od których mógłbym czerpać, których mógłbym podpatrywać samemu rozwijając swój indywidualny styl. Jest kilka osób, które w świecie fotografii dziecięcej są dla mnie wyznacznikiem kanonu i klasyki tego gatunku.

Najpierw z rodzimego podwórka.

ANNA PAWLETA to osobowość pełna pozytywnej energii bijącej z jej zdjęć. Dzieciaki na fotografiach Ani to dzieciństwo wypełnione radością, zabawą oraz cudpwnymi chwilami w świecie fantazji. Polecam gorąco zapoznanie się z galerią Anny i poznanie jej dokonań, bo to będzie czas podróży do czasów własnej młodości.

VELVET KIDS to nazwa, pod którą kryje się Łukasz Bąk. Zainspirowany spontanicznością i naturalną radością dzieci stworzył Velvet Kids robiąc zdjęcia w klimacie prawie malarskim. Mała głębia ostrości, żywa kolorystyka i ponad wszystko nie upozowane i naturalne w swym otoczeniu dzieciaki, nierzadko czarujące wielkimi oczami. To potrafi Łukasz uchwycić w swych fotografiach i przez to go bardzo podziwiam. Was natomiast zapraszam do obejrzenia jego galerii. Uważajcie tylko – spontaniczność łatwo się udziela ;)

Natomiast co do fotografów z zagranicy… no cóż; brakłoby czasu na wymienianie wszystkich, którzy mają wpływ na moje fotograficzne poczynania. Może skoncentruję się na paru na prawdę znamienitych jeśli chodzi o fotografię dziecięcą.

DIANA HALL to amerykańska fotografka realizująca magiczne zdjęcia  małych dzieci, noworodków i bobasów. W jej interpretacji świat dzieci to bezpieczeństwo i całkowita beztroska. Piękne zdjęcia i imponująca technika dające w połączeniu estetyczną strawę dla duszy i oczu.

ANNE GEDDES to skolei australijka, której chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Każdy kojarzy jej zaczarowany świat małych ludzi, czyli dzieci w kielichach kwiatów, w doniczkach i wiele innych niecodziennych pomysłów nie pozwalających zapomnieć o oglądanych właśnie fotografiach. Pionierka chyba jeśli chodzi o zdjęcia niemowląt i dzieci w pełnych bajkowego świata stylizacjach. A do tego Anne jest kobietą niezwykłego serca, pomagająca i wspierająca swą fotografią wiele organizacji działających na rzecz dzieci. Oto inspiracja.

Wystarczy. Na początek tyle, a w przyszłości będę pisał o innych fotografach inspirujących fotoHORYZONT, czyli mnie :)

A wy jak spędziliście Dzień Dziecka?

Portret dziecka

Ja dodam tylko, że dziś, w to święto, brałem udział w festynie zorganizowanym przez AKWARIUM Centrum Zabaw dla Dzieci podczas którego fotografowałem dzieciaki. Było rewelacyjnie, zabawa przednia i portrety też. Zapraszam do czyytania nastepnych postów, bo już wkrótce zamieszczę krótką relację z tego festynu. Pokażę też moje portrety dzieci wykonane tego dnia.

Tymczasem pozdrawiam,

Piotrek