Archiwum dla Styczeń, 2010

W Walentynki będzie gorąco !

środa, Styczeń 27th, 2010
Walentynkowa Para

W Walentynki tylko we dwoje

W Walentynki będzie gorąco ! Niedorzeczność? Nieprawda. Absurd? Skądże. Obserwując pogodę za oknem można mnie posądzić o pomroczność… i pewnie w niektórych sytuacjach tak jest… Ale w tej konkretnej…

Jakie macie pomysły na spędzenie tego dnia? Wiem, że jest jeszcze trochę czasu, ale z tym, o czym chcę napisać, nie można po prostu czekać. To zbyt pilna sprawa, by zwlekać do ostatniej chwili.

I to propozycja, którą mam tylko dla Was. Naprawdę.

Pomyśleliście kiedykolwiek jak zatrzymać chwilę na dłużej?

A do tego mieć do niej dostęp za każdym razem, kiedy tylko przyjdzie na to ochota? W szczególności gdy chodzi o wyjątkowe święto.

Tak, tak.. Mowa o fotografii.A taki dzień jak Walentynki to wyjątkowa okazja, żeby wykorzystać możliwości fotografii i robiąc niespodziankę najbliższej osobie obdarować ją prezentem. Prezentem, który będzie przypominał o tym szczególnym dniu.

Teraz macie niepowtarzalną szansę zrealizować taki pomysł i zarezerwować swoją sesję fotograficzną u mnie z myślą o ukochanej osobie. Ale tylko do pewnego dnia. Zakończenie przewidziałem na dzień 10.02.2010 i to jest termin zamykający możliwość składania zamówień na sesję foto. Dlatego nie czekajcie do ostatniej chwili. Być może będzie to najwspanialszy prezent, jaki tego dnia podarujecie swojej Walentynce, tudzież Walentemu.

Dodatkowo taki portret wzbogacę o więcej zdjęć z przeprowadzonej sesji nagrane na płycie CD, a sam portret będzie w ładnej stylizowanej ramce.

Zatem przemyślcie to dobrze – czy nie warto uwiecznić tej chwili wyjątkową fotografią? To będzie niezapomniana pamiątka.

Sprawcie, by ten dzień zapadł w pamięci twojej ukochanej osoby na długo. Ja Wam w tym pomogę.

Piszcie, dzwońcie, a ja postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania dotyczące walentynkowej sesji fotograficznej.

Piotrek.

Jak świetnie fotografować w zimie i w zimnie?

piątek, Styczeń 22nd, 2010

Zima za oknem aż miło. Wreszcie mamy możliwość pooglądać i doświadczyć zimę w pełnej krasie; z mrozem, trzeszczącym pod butami śniegiem i wszechpanującą bielą. W radio właśnie zapowiedziano obniżenie temperatury i pewnie potrwa to jeszcze dobry miesiąc. A ja się cieszę. Popijam gorącą pyszną herbatę z sokiem malinowym i wyglądając przez okno obserwuję ptaki, które na zimę nie odlateciały i te, które przybyły. W zasadzie to dopiero tej zimy miałem możliwość zobaczyć na własne oczy sójkę.

Piękne kolory nie dają szans szybkiej rezygnacji z podglądania. Bursztynowo-brązowy tułów z pięknymi niebieskimi wstawkami na skrzydłch. Sójki są większe od wróbli i sikorek więc tym łatwiej jest je sfotografować. Ja mam o tyle więcej szans, gdyż mieszkam na parterze i tuż pod oknem rośnie drzewo – sumak octowiec – którego szyszki owocowe teraz służą jako swego rodzaju spiżarnia dla ptactwa.

Zimowa pora ma do zaoferowania więcej niż tylko zjeżdżanie na sankach i ślizgawki, a dla nas – fotografujących – przygotowuje zawsze wiele okoliczności, mogących zaspokoić nawet najbardziej wymagających pstrykaczy. Biała szata, jaką przywdziewa świat w tych miesiącach, zmienia dotychczas szaro-bure jesienne oblicze w delikatność i czystość. Ale się poetycko zapędziłem.

Tych, których techniczne aspekty fotografowania nie interesują, zapraszam od razu do obejrzenia zdjęć. Oczywiście zachęcam do komentowania. :)

Z zainteresowanymi zaś chciałem podzielić się kilkoma zasadami, które staram się przestrzegać zimową porą podczas fotografowania, by dobrze się bawić i zdobyć świetne zdjęcia mimo niesprzyjających warunków. Te proste zasady pomogą uniknąć rozczarowań, konieczności powtarzania sesji i odmrożeń. :)

1. Z uwagi na niską temperaturę polecam zaopatrzyć się w dodatkowe zestawy baterii do aparatu. Przy ujemnej temperaturze żywotność naszych baterii drastycznie spada, więc musimy liczyć się z wymianą w trakcie sesji. Polecam zaopatrzyć się w kilka sztuk i trzymać je w wewnętrznej kieszeni kurtki.

2. Zima to śnieg, a śnieg to wszechobecna biel i bardzo jasne tony. Te warunki bardzo dobrze wyprowadzają w pole każdy system pomiaru światła, czy to matrycowy, czy wielopunktowy, czy każdy inny. Z uwagi na sposób działania pomiaru światła, który wszyscy producenci aparatów ustawiają na średnią wartość tonalną – 18% odbitego światła sceny – fotografowanie z ustawieniami automatycznymi zaowocuje zdjęciami, na których śnieg i sceneria w ogóle będzie przyciemniona i raczej szara. Co zatem zrobić, żeby śnieg był biały? Należy wykorzystać kompensację ekspozycji, którą można ustawić ręcznie w praktycznie każdym produkowanym dziś aparacie fotograficznym. Ponieważ chcemy uzyskać większą jasność sceny i biały śnieg to należy ustawić taką kompensację na przynajmniej +1, a bywa że i +2. To zależy jaki efekt chcemy uzyskać, należy popróbować i przekonać się samemu. Dodam, że fotografując scenerie zimowe wystarczy, jeśli mamy taką możliwość, przełączyć aparat w tryb A (preselekcji przysłony), by móc decydować z ręki o wyborze odpowiedniej głębi ostrości i uzyskać cały fotografowany plan ostry.

3. A’propos bieli – choć o Balansie Bieli należy pamiętać zawsze robiąc zdjęcia, to w zimowych okolicznościach przyrody należy zwrócić na to baczniejszą uwagę, gdyż…. balans bieli nie ustawi się sam odpowiednio. Chociaż nazwa może wprowadzać w błąd. Balans bieli zdjęć w scenerii zimowej (choć nie tylko) automatycznie spowoduje, że fotografie będą miały zauważalny niebieskawy odcień. W tej sytuacji ja z reguły ustawiam Balas Bieli na „chmurkę”, czyli delikatnie podnoszę temperaturę barwową przez co uszyskuję zdjęcia zbliżone odcieniami do naturalnych. Można też wykorzystać isniejącą w wielu aparatach funkcję CUSTOM Balansu Bieli (Custom White Balance), która pozwala ustawić odpowiedni balans bieli do konkretnej sceny.

4. Niska temperatura sprawia, że trzeba zadbać o ochronę nie tylko siebie, ale i sprzętu. Zabierając go z ciepłego pomieszczenia na zewnątrz przy minunsowych temperaturach nastepuje kondensacja, innymi słowy zimne powietrze skrapla się  na sprzęcie i wewnątrz niego co zdecydowanie nie służy jemu. I odwrotnie; gdy wracamy ze zdjęć poczekajmy, aż sprzęt zbliży się temperaturą do warunków w mieszkaniu i się ogrzeje, zanim wyciągniemy go z torby. Dobrze jest czasem pamiętać, by w takich sytuacjach pozostawić sprzęt w szczelnym worku i dać parę chwil na przystosowanie do tempertury otoczenia.

5. Utrzymanie odpowiedniej ciepłoty ciała to kluczowa sprawa podczas zimowych wypadów fotograficznych. Im lepiej o to zadbamy, tym dłużej cieszyć się będziemy robiąc zdjęcia i tym samym więcej okazji wykorzystamy do zrobienia tych najlepszych.

Ja stosuję zawsze zasade „cebuli”. Ubieram się warstwowo i raczej w tej sytuacji nie patrzę na dobór kolorystyczny czy panującą aktualnie modę. Polecam bieliznę sportową, której właściwości pozwalają oddychać skórze utrzymując jednocześnie ciepło. Oczywiście nic nie zastąpi klasycznych kalesonów, koszulek na długi rękaw i ocieplanych spodni i kurtki. Wybór jest ogromny, a stawka warta zachodu. Dobrze jest też pomysleć o termosie gorącej herbaty lub kawy, która w trakcie lub po powrocie do auta skutecznie rozgrzeje krew i przywróci czucie w palach.

Należy zwrócić też uwagę na to w czym nosimy sprzęt. Gdy fotografuję zestawem wartym parę tysięcy złotych to wiadomo, że nie będę nosił tego w reklamówce. Tym bardziej gdy mamy do czynienia z warunkami pogodowymi, o jakich tu piszę. W tej dziedzinie jest również ogromny wybór akcesoriów i toreb, najlepiej przejrzeć katalogi, strony www producentów i można śmiało kompletować torby i plecaki. Ja wspomnę tu tylko dwóch producentów: LOWEPRO i TAMRAC

Trochę tego wyszło, ale mam nadzieję, że znajdziecie tu odpowiedzi na nurtujące was pytania nie ziewając przy tym.

A może macie jeszcze jakieś inne wskazówki lub porady, z których korzystacie, a którymi chcielibyście się podzielić. W końcu człowiek uczy się przez całe życie. Piszcie.

Tymczsem,

Piotrek.

Cesarzowa Lena

środa, Styczeń 20th, 2010

To była ta sesja, kiedy dziecko, nad wyraz żywe i aktywne, sprawiało, że uchwycenie jednej klatki zdjęcia z miną właśnie zaobserwowaną stało się wyczynem nie lada. Żaden dobry autofokus nic by tu nie wskórał. A Lena – bohaterka tej sesji – na  początku niepewna nowej sytuacji, po chwili zdawała się w ogóle nic nie robić z pana z aparatem i innym nastawianym wokół sprzętem… Zatem zmuszony byłem do częstego przemieszczania statywu z lampą tak, by uzyskać jak najbardziej zadowalające oświetlenie. I choć nie byłem do końca zadowolony z naszego spotkania, to zaraz po załadowaniu zdjęć do komputera zmieniłem zdanie. Cesarzowa Lena, jak nazywa ją jej tata, dała nie jedną jak się okazało, możliwość do zrobienia dobrego ujęcia. Należy wspomnieć oczywiście, że niebagatelną rolę odegrała tu naturalny, wrodzony urok dziecka, które bawiło się w najlepsze obserwując tylko dziwne poczynania fotografa.

Zdjęcia okazały sie uzupełnieniem uroczej natury Leny, choć możliwość obcowania z nią na żywo nie jest w stanie zastąpić nic. Ów piękny tygrysio-panterowy strój dodał tylko uroku i zamienił sesję w przygodę.

Od strony technicznej dodam, że fotografowałem aparatem Olypmus E-500 z obiektywem 40-150mm f/3.5-4.5. Jako oświetlenia użyłem lapmy błyskowej z systemu Olympusa FL-36 zamocowanej na statywie oświetleniowym z uniesionym palnikiem i doczepionym własnej roboty mini ekranem odbijającym. W zasadzie wystarczyło, choć momentami brakowało mi drugiego światła rysującego lub dopełniającego. Ratowałem się jednak blendą z kartono-pianki, która się świetnie sprawdzała, a którą można wykorzystać jeszcze jako białe tło do portretów; co uczyniłem na tej sesji także.

Podsumowując – spotkanie było bardzo udane i to nie tylko z racji obecności cesarzowej ;) Miałem możliwość przetestować kilka technik, spradzić nabyty niedawno bezprzewodowy nadajnik-odbiornik do fotografowania z flashem poza aparatem, jaki i zaprezentować się kolejnym osobom jako fotograf. I nie zamierzam poprzestać na tym :)

Jeśli bym nie fotografował to nie wiem czym miałbym się teraz zajmować. Ja po prostu uwielbiam to robić.

Piotrek.